poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Sierściuch

Pojawił się nowy członek trolowni. Starszy Syn marzył o zwierzaku bardzo długo.  Psów się boi, żółwia, rybki przytulić nie można. Na królika, chomika lub jakiegoś gryzonia matka się nie zgodziła. A ulubionym zwierzakiem dziecka jest kot. I ten kot zamieszkał z nami, ku mojemu utrapieniu, 4 dni temu. Firankę mi już bestia potargała, dobrze że najtańszą. W nocy skacze i dom penetruje. Żwirek czochra po podłodze ale Syn szczęśliwy. Syn Młodszy natomiast, ma mieszane uczucia, od euforii po "mamo zabierz go, zabierz" a pan mąż niby nie zauważa ale gdy nikt nie widzi głaska. Nie wspomnę, że jechałam po kota 30km w jedną stronę-zwykłego dachowca jakich pełno.O matko i córko...


Porządki...

Odkąd moje Trole są szkolno-przedszkolne mój rok zaczyna się i kończy tak jak rok szkolny. I ten początek września a koniec sierpnia daje mi moc by przerzucić dom do góry nogami. Sprzątam, układam, wyrzucam, myję, robię miejsca w szafach, na szafach, pod szafami. Wyrzucam sentymentalne malunki robotów bez rąk i nóg, naklejki, guziki, pióra, zaschłe kasztany z zeszłego roku. Robię miejsce na nowe. I choć wiem, że wrzesień oskubie mnie z resztek wolnego czasu to czekam na niego i ciesze się na "nowe". Starszy zaczyna drugą klasę. Młodszy, starszaki. Mąż, działalność a ja postaram się połapać te wszystkie sznurki by się nie pogubiły.