1 września rano usłyszałam, że Miłosza boli noga a ściślej rzecz biorąc kolano, które obtarł upadając na chodnik. To kolano boli Go tak bardzo, że nie jest w stanie wstać i iść do szkoły. Ba, nawet do łazienki. Leżał w łóżku i wyraźnie przeżywał to co ma się wydarzyć.
- mamo, ja nie muszę się zapoznawać z dziećmi.
-Jutro pójdę, ja nie dam rady iść, boli mnie kolano. Jak będę szedł wszyscy się będą ze mnie śmiali.
Udało się Go jakoś ubrać i wyszykować na rozpoczęcie. Buzia uśmiechnęła mu się dopiero gdy dostał tyte z cukierkami. Chwilę później pomaszerowaliśmy do szkoły. Trzymałam pierwszaka za rękę. Błażej szedł na pewniaka. Mariusz równie zestresowano co ja.
Wszystko odbyło się szybko, i w zasadzie bez najmniejszego oporu ze strony latorośli. Stres minął jak ręką odjąć. Uczniak wstał przy odczytaniu własnego imienia i nazwiska. Błażej radził sobie zupełnie sam, ale wiadomo to już trzecia klasa.
Czy zapamiętają swój pierwszy dzień w szkole na lata. Jeśli tak, to co zapamiętają.
Ja swój pierwszy dzień w szkole pamiętam wyraźnie. Mariusz swojego nie pamięta. Czy inne wspomnienia przyćmiły tamten dzień, czy może nie był dla niego tak istotny. Nie wiem.
Pamiętam, że mnie do szkoły przyprowadziła mama. Pamiętam, że moja koleżanka z podwórka płakała. Pamiętam jak poszliśmy zwiedzać szkołę a ona wydawała mi się ogromnym molochem i takim faktycznie była. Pamiętam boisko szkolne i naszą Panią. Nie pamiętam tylko klasy, w której mieliśmy lekcje.
Tyta od rodziców
idziemy do szkoły
Pierwsza klasa :) 1a
Tyta od cioci, wujka i kuzynów :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz