czwartek, 17 września 2015

zajęcia dodatkowe

Ogarnięcie nowego roku szkolnego zawsze trochę zajmuje. Trzeba wpaść w rutynę w przygotowywaniu kanapek i odwożeniu do szkoły-tu Mariusz, lub ogarnięciu lekcji, niezbędnych "przydasiów", składek i zajęć pozalekcyjny -tu ja. Z jednej strony lubię ten kierat. To zorganizowanie czasu do maksimum. Z drugiej nie, bo brak tu miejsca na spontaniczność.
 Jestem zwolenniczką zajęć pozalekcyjnych bo uważam, że pokazując dzieciakom różne możliwości spędzania wolnego czasu, czyli prowadząc na zajęcia pokazujemy im świat, wskazujemy możliwości, ale ostateczny wybór tego, co ich faktycznie zajmie należy do nich i tylko wyłącznie do nich.
Brak zajęć to wałęsanie się po domu, szukanie możliwości grania na komputerze czy na konsoli, ewentualnie oglądanie telewizji. Na to też musi być czas, ale to nie może być ich jedyna rozrywka.
Tak to właśnie w tym roku kontynuujemy basen i gitarę w przypadku Starszego Trolla i rozpoczynamy basen z Młodszym.
Pewnego dnia starszy syn przyszedł  rozemocjonowany ze szkoły informując nas, że - mamo przyszedł do szkoły pan z czarnym pasem i będą zajęcia nie karate, tylko coś innego, mamo na naszej sali, w naszej szkole, w poniedziałki i w środy na 18:30 - dla chętnych wydusił prawie jednym tchem. I coooo? zawiesiłam głos niepewnie- Ty byś chciał chodzić? - No nie wiem, chyba tak, cała klasa chce.
Z całej klasy przyszło 2 dzieci ale pierwsze zajęcia taekwondo się odbyły. Zobaczymy czy starczy zapału i chęci. A z tym jest u nas najtrudniej. Gitarę chciał porzucić po miesiącu lub dwóch, basen po pół roku. Tylko dzięki własnemu uporowi i konsekwencji chodził do końca roku. Basen był nudny, bo "cały czas pływamy- wiesz jakie to męczące?" heloł! A w ogóle to ja umiem pływać! (uhmm utrzymywać się na wodzie- tak, pływać -nie) a gitara to ciężko wyczuć, ale po co chodzić w sobotę na zajęcia, jak sobota to czas grania na komputerze. No i jeszcze zuchy. Zuchy to jednotygodniowe piątkowe zbiórki ale tam jest nuuudno. Matka nie odpuszcza bo widzi, że jednak tak nudno i niefajnie to nie jest. Tak, że nie wróże temu taekwondo ale czas pokaże :)
Młodszy Trollik tyle rozterek nie miał. Do tej pory chodził do Domu Kultury na rytmikę i nigdy nie chciał się wypisywać. Zobaczymy czy mu przypadnie do gustu basen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz