Wracając do naszej wycieczki. Wyjechaliśmy wspólnie ze stowarzyszeniem rodzin abstynenckich "Nasza Szansa", do którego od 6 lat należy "trolowa" babcia. Wyjechaliśmy w piątek przed południem. Ulokowaliśmy się w wygodnym miejscu, tuż przy rynku Olsztyńskim. Pokój świeżutki, wszystko nowe, z łazienką. Łóżko piętrowe, co prawda nie nowość dla naszych synów ale już zamiana miejsc całkiem nowa. Miłosz zajął pięterko. Błażejowi pozostał parter. Przez całe trzy dni odbywały się w Olsztynie występy w związku z Ogólnopolskim Przeglądem Twórczości Abstynenckiej. Wieeeele się działo. W piątek poezja, w sobotę śpiewy, w niedzielę podsumowanie. Byli amatorzy i profesjonaliści. Jedni fałszowali, inni pięknie piewali. Wiele kolorowych postaci, nieskrepowanych, pozbytych kompleksów. Byli razem bo wiele ich łączą.Czuć było, że to jedna wielka rodzina. I ja tam byłam...i wiersz recytowałam;)
Od Olsztyna praktycznie zaczyna się Jura Krakowsko-Częstochowska. Wapienne wzgórza porośnięte bukami, ostańce, jaskinie.
Jeśli ruiny zamku, to musi być i osprzęt
Olsztyński rynek po rewitalizacji
I wreszcie zamek
I nawet jaskinia. Wdrapać się po tych wyślizganych wapieniach nie było łatwo
zachód słońca nad Olsztynem
Takie rzeźby, instalacje widać w mieście i okolicy
Dzień drugi -zwiedzanie okolicy i zdobycie dwóch jaskiń ;)
Tato, daleko jeszcze?
Jedna z jaskiń
Druga jaskinia
Niestety zdjęć z dnia trzeciego i drugiego wieczorem nie ma bo mama zapomniała ładowarki do baterii :(
Było bosko, pod każdym względem i mam nadzieję, że jeszcze ta wrócimy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz