Trole moje kochane poszły do placówek szkolno-przedszkolnych. Kolejny rok, kolejny wrzesień. Starsi, mam nadzieję że mądrzejsi :) Miłosz powędrował do swojego "starego" przedszkola. Starego i nowego jednocześnie bo odmalowali mu elewację w pięknie kolorowe paski i szaro-bury budynek, wybudowany za czasów przedszkola wujka Adriana zrobił się wreszcie przedszkolny. Przynajmniej z zewnątrz. Syn awansował do "Biedronek" i z parteru wspiął się do sali na pierwszym piętrze.
Błażej zaczął 2 klasę. Wieczorem przed rozpoczęciem roku szkolnego wyszeptał:
-mamo... a ja sobie poradzę w drugiej klasie? Nie potrafił zasnąć. Denerwował się.
Siedzi w ławce z "Piotrkiem w okularach bo tam było miejsce".
Na razie wszystkie zeszyty świeże, wygładzone a chłopcy pełni zapału.
dzisiaj oglądamy książkę i widzę ładnie wyciętego pieska przy zadaniu. Chwalę, ale fajnie Ci wyszedł ten piesek, -to Piotrek.- a czemu Piotrek wyklejał Twoje zadanie- pytam podejrzliwie. mama mu nie kupiła książek jeszcze bo nie wiedziała jakie. -Acha komentujemy wspólnie z Mariuszem- nie śmiejecie się? pyta Starszy - Nie, bo to nie jest śmieszne
-a dzieci się śmiały.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz